Tomasz Zdunek

[symple_column size=”one-half” position=”first”]

Jestem właścicielem biura Tour Guide (chociaż wolę nazywać się organizatorem turystyki bo przecież moja działalność jest wpisana do „rejestru organizatorów turystycznych” a nie biur czy agencji). Nie mam lokalu na Marszałkowskiej (na pcimskiej też nie) bo wolę sam dotrzeć do Państwa z moją propozycją. Ta strategia się sprawdza bo pracy nam nie brakuje, wystarczy auto, telefon i komputer…

Odkąd pamiętam lubiłem się przemieszczać. Już w podstawówce pokonywałem kultowym wagantem (taki bicykl Rometu) sporo ponad 100km dziennie. Już pełnoletni dojechałem w 5 dni w Bieszczady (ponad 400km). Potem założyłem plecak i poznałem niemal wszystkie górki i Góry Słowacji (chyba ten kraj znam lepiej niż tubylcy). Pewne wakacje (całe!) spędziłem w Zakopanem więc i Tatry Polskie nie są dla mnie tajemnicą.

Czasy studenckie to dziesiątki różnych podróży, z których najmilej wspominam wyjazdy do pracy. Super przeżyciem był remont w międzynarodowej ekipie wiktoriańskiej kamienicy w centrum Dublina a jeszcze większym podróż wynajętym autem na zachód zielonej wyspy (zero rodaków, piękne krajobrazy i deszcz). Potem trzykrotnie była Skandynawia (również praca), znów Irlandia (tym razem hrabstwo Cork).

W międzyczasie rozpocząłem zdobywanie najwyższych szczytów krajów europejskich i póki co udało mi się wdrapać na (wg chronologii): Śnieżkę (Czechy), Rysy (wiadomo), Carantuohill (Irlandia), Galdhopiggen (Norwegia), Kebnekaise (Szwecja), Moldoveanu (Rumunia), Ben Nevis (Szkocja). „Zdobyłem” też Kekes, Węgry (autem), Zugspitze ( Niemcy, kolejką, ale zszedłem, co też jest wyczynem! Ponad 10 godzin w dół!), Aquile Du Midi (masyw Monte Bianco, w obie strony wagonikiem, nie było czasu na wyprawę, niestety).

Latem 2009 spakowałem sakwy i samotnie pojechałem moim dwukołowym Trekiem z Milówki (tej od Golców) do Chorwacji (okolice Opatiji). Wszystkiego 985km (mapka na następnej stronie). Fajna przygoda, ale samemu trochę smutno.[/symple_column]

[symple_column size=”one-half” position=”last”]

Rok później z żoną wyruszyliśmy z Krosna rowerami na południe a celem była Rumunia. Jadąc przez słowacki Zemplin, węgierski Tokaj i pogranicze rumuńsko- ukraińskie dotarliśmy do polskiej wsi Poiana Mikului. Przyjaźnie tam zawarte skutkują tym, że polska szkoła otrzymała podręczniki do nauki języka polskiego (podziękowania min. dla wyd. Edukacja Polska oraz portalu karpaty.travel.pl)

W 2011r. ponownie podróżowaliśmy rowerami w Rumunii zaczynając właśnie z „polskiej” Poiany tym razem na południe ku morzu czarnemu. Po dwóch tygodniach przygód dotarliśmy do Eforie Nord. Potem z plecakami były też góry: Bucegi i Piatra Cralului (coś jak Orla Perć) i znowu Fogaras.

Mam nadzieję, że w przyszłości odwiedzę Syberię, Islandię, Grenlandię i Alaskę, niekoniecznie na rowerze. Może kiedyś?

Turystyką zawodowo zajmuję się od 1997r, czyli od kiedy zdobyłem uprawnienia pilota wycieczek. Wkrótce zostałem też wychowawcą i kierownikiem wycieczek i nieco później magistrem turystyki i rekreacji (na warszawskiej AWF). Pilotowałem dla Rajbm Ikaria, TT Ricardo, Buta i najwięcej dla Almaturu Warszawa w którym pracowałem. Współpracowałem też (na zasadach przedstawicielstwa) z olsztyńskim Pok-Touristem i opatowskim „Darturem”.

Turystyka jest dla mnie stylem życia a nie tylko sposobem zarobkowania.

TourGuide sponsoruje corocznie zielone szkoły (3 lub 5 dniowe) dla dwóch najciężej pracujących młodych bokserów z klubu Champion Nowy Dwór Mazowiecki („szczęśliwców” wskazuje trener).
[/symple_column]

[symple_clear_floats]

[symple_divider style=”solid” margin_top=”20px” margin_bottom=”20px”]